Dwujęzyczność – dobrodziejstwo czy przekleństwo?
Badacze nie są co do tego zgodni. Może więc warto przekonać się, jakie zagrożenie niesie równoczesne nabywanie kompetencji językowych mowy ojczystej i obcej?
Nie ulega wątpliwości, że nauka języka obcego stanowi, i od wieków stanowiła, doświadczenie, bez którego dobrze wykształcony człowiek nie może się obejść. Poznawanie obcego języka wzbogaca osobowość ucznia, wykształca w nim tolerancję dzięki pojmowaniu, iż na rozmaite zjawiska można patrzeć przez pryzmat innej („innej” nie znaczy „gorszej”) kultury i nazywać je przy pomocy odmiennego systemu pojęć.
Podobne zjawisko prowadzi do większego obiektywizmu, umiejętności krytycznego, zdystansowanego spojrzenia zarówno na swój, jak i na obcy krąg językowo-kulturowy. Wyzbywanie się językowo-kulturowego obskurantyzmu i zaściankowości staje się źródłem większej elastyczności myślenia i rozszerza świadomość ucznia. Dlatego też konieczna, wręcz niezbędna jest nauka przynajmniej jednego języka obcego.
Mimo niewątpliwych zalet płynących z nabywania obcej mowy, wiążą się z tym procesem również liczne i poważne zagrożenia, dające o sobie znać zwłaszcza wtedy, gdy dziecko rozpoczyna naukę języka obcego w bardzo wczesnym okresie życia, równolegle z poznawaniem własnego języka ojczystego. Zachodzi wówczas zjawisko zwane bilingwizmem, polegające na nabywaniu przez dziecko dwóch języków równocześnie i posługiwanie się nimi na równi. Pojawia się w związku z tym problem dotyczący związku mowy i myślenia. Wszystkie procesy myślowe odbywają się w jakimś języku i mają charakter narracyjny– nie ma takiej myśli, która nie wyrażona zostałaby poprzez określone struktury językowe, nawet jeśli nie jest to myśl zwerbalizowana.
Myślimy zawsze w jakimś języku. Co zatem dzieje się, kiedy dziecko poznaje równolegle dwa języki? W jakim języku myśli? Ida Kurcz stwierdza, że musi zawsze istnieć język pierwszy (L1) i język drugi (L2), i myśli formułowane są w L1, a porządkuje to ludzka psychika. Taka zasada powoduje postęp, a nie regres. Bilingwizm zatem może przyczynić się do pewnych opóźnień w rozwoju mowy, a także opóźnień w rozwoju intelektualnym.
Przyswajanie różnych struktur językowych i odmiennego słownictwa w tym samym czasie powoduje, że dziecko ma dwie poprzeczki do przeskoczenia jednocześnie, co wymaga większego wysiłku niż przeskoczenie najpierw jednej, a za chwilę drugiej. Powstaje dylemat emocjonalny i pytanie, w jakim języku myśleć? Trudniej rozwijają się również bardziej skomplikowane struktury w obu językach.
Przy równoczesnym nabywaniu języka ojczystego i obcego zachodzi ichinterferencja, co może zaowocować opóźnieniami rozwojowymi zarówno jednego, jaki drugiego z nich. Konsekwencją może być w tym przypadku pewne zahamowanie progresu intelektualnego– przynajmniej w tym zakresie, jaki jest uchwytny za pomocą werbalnych testów inteligencji.
Ze stanowiskiem tym, reprezentowanym m.in. przez Idę Kurcz i Andrzeja Jurkowskiego, nie zgadzają się badacze kanadyjscy– Elizabeth Peal iW.E. Lambert. Twierdzą oni, że dwujęzyczność sprzyja giętkości myślenia, zwiększa łatwość tworzenia pojęć i powoduje wykształcenie się bardziej zróżnicowanego układu zdolności intelektualnych.
Kwestia bilingwizmu pozostaje nierozstrzygnięta. Jako logopeda pozostaję w gronie zwolenników pierwszej teorii o niezbyt korzystnym wpływie bilingwizmu na rozwój intelektualny dziecka– z mojego punktu widzenia dochodzi tutaj jeszcze problem mechanizmu artykulacji głosek. Niekiedy w języku obcym system głosek realizowany jest zupełnie inaczej niż w języku ojczystym, w tym przypadku polskim. Jeżeli dziecko nie potrafi jeszcze prawidłowo artykułować głosek polskich, zwłaszcza nie posiada dobrze rozwiniętego systemu głosek dentalizowanych, stanowczo odradzam naukę języka obcego, ponieważ może ona stać się przyczyną powstania i pogłębiania wady wymowy.
Najpierw dziecko musi nauczyć się właściwie realizować głoski polskie, skorygować ewentualne, już występujące, wady wymowy, a dopiero potem przystąpić na nabywania obcej mowy. Ja osobiście polecam rozpocząć naukę języka obcego około 6 — 7 roku życia, kiedy to wszystkie głoski powinny być już właściwie realizowane, zwłaszcza z najwolniej wykształcającą się głoską „r”, a dziecko wkracza w okres edukacji szkolnej.
Bibliografia:
- Borys W. Bielajew, Zarys psychologii nauczania języków obcych, PZWS, Warszawa 1969.
- Andrzej Jurkowski, Ontogeneza mowy i myślenia, WSiP 1975.
- Elizabeth Peal i W. E. Lambert, Relacje bilingwizmu i inteligencji, vol. LXXVI, No. 27, 1962.




Zaloguj się, aby dodać komentarz
zgłoś nadużycie Finka, Utworzony: 2011-05-03 10:58:10
Myślenie o ile mi wiadomo, nie jest tylko werbalne, może też być obrazowe.
Nie miałam nigdy "emocjonalnych dylematów", w którym języku myśleć.
Natomiast to w podsumowaniu o wymowie - nie zgadzam się zupełnie z autorką. Sepleniłam w obu językach, ale w obu umiałam powiedzieć "r" (polskie i niemieckie) i głoski jak ü, ö, ä... I co, miałabym nie mówić po niemiecku tylko dlatego, że nie mówiłam dobrze "s"? To jakieś nieporozumienie, dlaczego najpierw usuwać wady, a potem dopiero uczyć innego języka?
zgłoś nadużycie justylek, Utworzony: 2011-04-09 15:54:34
zgłoś nadużycie kocianna, Utworzony: 2010-11-05 21:24:29
Teza, że myśli są zawsze w określonym języku, również wywołuje wciąż wiele sporów.
Akwizycja L2 po okresie kształtowania się aparatu mowy doprowadzi wyłącznie do tego, że dźwięki L2 nie będą artykułowane w sposób właściwy rodzimemu użytkownikowi języka.
zgłoś nadużycie opinia, Utworzony: 2010-06-30 12:17:36
Obarczanie dwujęzyczności o wady wymowy jest chyba wielkim nieporozumieniem. Gdyż według znanych mi badań ocenia się że ponad 60% populacji świata jest dwujęzyczna a jakoś brak badań na temat że większość ludzi na świecie cierpi z tego powodu na wady wymowy.
Załóż konto | Zaloguj się