Edukacja w domu cz.1
Dla niektórych jest jednak męką, traumą, psychologicznym lub fizycznym dramatem, ponieważ stale zapominamy o dzieciach niepełnosprawnych ruchowo i umysłowo, zarówno pod względem infrastrukturalnym, jak i socjalnym. Nie uczymy innych tolerancji i umiejętności dawania wsparcia.
Szkoła to także miejsce komunikacji na drodze nauczyciel-rodzic.
Bywa jednak tak, i to coraz częściej, iż rodzice decydują się na zapewnienie edukacji swojemu dziecku w domu i to nie tylko na czas choroby, czy rekonwalescencji po wypadku. Na stałe.
Domowa edukacja to system nauczania znany od kilkudziesięciu lat np. w Australii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii-tam, gdzie dziecku trudno dotrzeć z odległych, pozbawionych komunikacji terenów do szkoły. Jest on, oczywiście najczęściej poparty nauką multimedialną, czyli przy użyciu komputerów, telewizji i specjalistycznych programów interaktywnych, których nie brakuje już także i w Polsce.
Nauczanie domowe jest w Polsce również możliwe i całkowicie legalne. Gwarantuje to nam polska Konstytucja.
Niektórzy rodzice decydują się na edukację w domu, by uniknąć-jak sami to określają-masowości i przypadkowości. Uważają, że dzieci szczególnie uzdolnione tracą na wspólnych zajęciach, podczas których jego indywidualne zdolności nie są rozwijane, ponieważ nauczyciel ma średnio 30 uczniów i tylko 45 minut.
Na pewno dużym minusem domowej nauki jest brak kontaktu z innymi dziećmi, tyczy się to zwłaszcza jedynaków.
Jest jednak i na to sposób-dzieci mogą korzystać z dodatkowych zajęć szkolnych, ale i tych organizowanych przez domy kultury, szkółki tańca, czy sportowe, kółka plastyczne, sale zabaw. Można także organizować wspólne lekcyjne warsztaty z innymi dziećmi edukowanymi w domach.
Natomiast, należy pamiętać, iż nie każdy rodzic ma predyspozycje ku temu, żeby stać się domowym nauczycielem, wymaga to, bowiem dużej wiedzy, konsekwencji, zacięcia pedagogicznego.
Myśląc o edukacji domowej warto pamiętać, iż tyczy się ona nie tylko okresu szkolnego, ale może być z powodzeniem stosowana u dzieci w okresie żłobkowo-przedszkolnym. Dobrze, więc jeśli rodzic zna podstawy programowe, wykaz zalecanej literatury i pomocy naukowych, śledzi programy dydaktyczne w telewizji i prenumeruje prasę np. dla nauczycieli przedszkolnych, gdzie zamieszczane są gotowe konspekty zajęć, szablony prac plastycznych.
Coraz więcej mówi się o tym, zwłaszcza na internetowych forach dla rodziców, że po zakończonych lekcjach dzieci nie mają opieki i na rodziców, czasami bardzo długo czekają pod szkołą. Odwieczny problem to za ciężkie tornistry, prace domowe, których zasadność jest co najmniej dyskusyjna.
Uczenie w domu pozwala rozwijać pasje, uczyć bawiąc. Gdy nie ma odgórnego przymusu dzieci chętniej czytają, obserwują przyrodę, są bardziej kreatywne.
Dzieci w domach zwolnione są z przymusu odgadywania intencji nauczyciela, który ma zawsze za mało czasu. Jeśli mamy do czynienia z rodzicami-pasjonatami, pedagogami ‘z urodzenia’, stres na pewno jest mniejszy. Gorzej, gdy rodzic wykorzystuje swoją pozycję w rodzinie do autorytarnych, despotycznych zachowań. Wówczas taka nauka staje się dla dziecka piekłem, traumą, która nie pozwoli mu swobodnie egzystować w dorosłym społeczeństwie.
Bardzo często bywa jednak tak, że rodzicom brakuje cierpliwości, tolerancji, a często i elementarnej wiedzy ogólnej, by wyjaśnić merytoryczne wątpliwości. Wówczas czują się zagrożeni i reagują agresywnie, co daje odwrotny skutek. Bywa to wyjątkową traumą na całe życie, zwłaszcza w przypadku dzieci obarczonych dysgrafią, czy dyskalkulią, ponieważ krzyczący, czy umniejszający wiedze i zdolności dziecka rodzic zaburza poczucie wartości swej pociechy. Tacy rodzice, nie dość, iż nie powinni prowadzić tzw. edukacji domowej, w ogóle nie powinni włączać się w system edukacji dziecka.
Rodzice ‘domowych’ uczniów przekonują, iż ich dzieci mają czas na obserwowanie życia w jego rzeczywistej postaci, podczas podpatrywania pracujących ludzi, parodniowych podmiejskich podróży, maja wielu znajomych, poznają sztukę korespondencji, dyskusji.
Należy podkreślić, iż domowa edukacja jest wskazana zwłaszcza w szczególnych sytuacjach. wówczas, gdy dziecko przewlekle choruje, rodzice często wyjeżdżają.
Domowa edukacja ma najszersze zastosowanie w przypadku dzieci w okresie żłobkowym i przedszkolnym, wówczas, gdy dziecko nie dostanie się do placówki publicznej, a rodziców nie stać na miesięczny wydatek średnio 800-1000 zł na miesięczne czesne w przedszkolu niepublicznym.
Rodzice zbyt często bagatelizują ten bardzo ważny okres w rozwoju umysłowo-poznawczym u dziecka. Ich opieka ogranicza się do zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, a sobie atrakcji podczas spacerów. A dziecko w wieku od 2 do 5 lat jest najbardziej chłonne, ciekawe świata. Mechanizmy poznawcze, sposób badania i poznawania otoczenia, które wyrobi sobie teraz będą rzutowały na całą jego późniejszą edukację.
Dlatego tak ważne jest, by rodzic nie zamykał się z dzieckiem w domu, lecz każdą chwilę wykorzystywał na śledzenie informacji na forach tematycznych, należał do społeczności internetowych rodziców, by dzielił się swymi obawami i spostrzeżeniami.
Rodzice twierdzą, iż najważniejsza dla dziecka jest rozmowa. To prawda, ale wszystko zależy od tego, w jaki sposób ją prowadzimy, w jakim celu, jaka jest jakość tej rozmowy, i czy jest ona dostosowana do wieku dziecka.




Zaloguj się, aby dodać komentarz
Załóż konto | Zaloguj się